<< WSTECZ   DALEJ >>
MARKOS VAMVAKARIS

Mimo nasilających się prześladowań oraz ciężkich warunków życia w dzielnicach portowych, kultura i muzyka greckiego półświatka przeżywały swój "złoty okres" właśnie w latach 30-tych XX w. Przykładem typowej biografii "muzyka z biednych dzielnic" jest życie Markosa Vamvakarisa, jednej z najbardziej charakterystycznych postaci rebetiko. Urodzony w katolickiej rodzinie w Syros, Markos od małego miał styczność z muzyką, akompaniując na bębnie ojcu grającemu na gajdach. Pracę rozpoczął już w wieku 8 lat, zatrudniając się wraz z matką w miejscowej tkalni. W wieku 15 lat Vamavakaris przeprowadził się wraz z rodziną do Pireusu.  Imając się na codzień różnych dorywczych zajęć w porcie oraz sąsiedniej rzeźni, młody Markos szybko wsiąkł w zasnuty dymem klimat tekedes. Pewnego dnia usłyszał grającego na bouzouki "Starego Nikosa", "czarny charakter" w dzielnicy, który spędził 10 lat w więzieniu ucząc się i przejmując od współwięźniów ciężki, mroczny, pełen improwizowanych introdukcji (taximia)  styl gry. Muzyka Nikosa zafascynowała Vamavakarisa. Jeśli nie dostanę gdzieś bozuouki, obetnę sobie ręce - powiedział pewnego dnia swemu ojcu. Za pierwsze odłożone pieniądze kupił sobie instrument i całkowicie oddał się muzyce. Po 6 miesiącach intensywnych ćwiczeń Markos rozpoczął występy w tekedes umilając czas "cwanym chłopcom".


Markos Vamvakaris

Dokonane w 1933 r. przez grecki oddział Odeon Records pierwsze nagrania Vamvakarisa były jedną z najwcześniejszych rejestracji dźwięku bouzouki. W czasach gdy był już znanym muzykiem, współpracował z trzema innymi rebetis : Stratosem Pagioumtzisem, Anestisem "Artemisem" Deliasem oraz Giorgosem "Batisem" Tsorosem.  Ulubioną formą legendarnej "złotej czwórki",  były mastouriaka, czyli piosenki o zakazanych używkach, których stosowanie z pewnością wpłynęło na gardłowy, nieco przypominający bluesa styl śpiewu Vamvakarisa. Oto fragment jednej z popularnych w greckim przedwojennym półświatku piosenek wykonywana przez "czwórkę":

Wpłynąłem potajemnie łódką
I dotarłem do Jaskini Smoka
Tam ujrzałem trzech gości upojonych haszyszem
Byli to Batis, Artemis
Oraz Stratos Leniuch
Hej, ty, Strato! Tak, ty, Strato!
Zagrajże na nargile
Żeby stary Batis mógł sobie zapalić...
tłum. z ang. J.Słodczyk

            Zapoczątkowana przez artystę "technika" stała się standardem dla następnych pokoleń rebetis. Wielkiej popularności w największym stopniu przysporzyło mu jednak wspaniałe opanowanie bouzouki. Pełen ekspresji, przesycony skomplikowaną ornamentacją styl gry na bouzouki w dużej mierze opiera się na improwizowanych introdukcjach, zwanych, podobnie jak w kulturach muzycznych Bliskiego Wschodu, taximi. W przeciwieństwie jednak do jego orientalnych odpowiedników, sztywno trzymających się skal i zasad muzyki modalnej (makamat) , pozostawia on wykonawcy nieco więcej swobody w kształtowaniu linii melodycznej. To właśnie taximi pozwala muzykowi zaprezentować swój warsztat, wyrazić jego stan duszy, słuchacza zaś wprowadzić w odpowiedni nastrój, poprzedzając piosenkę bądź zeibekiko  - "taniec tańców", który można wykonywać tylko po zachodzie słońca. Jego korzenie nie są do końca zidentyfikowane. Najpopularniejsza wersja zakłada, że zeibekiko  to mutacja pochodzącego z Anatolii, czy też być może z Tracji, tańca wojennego zeybek, wykonywanego przez turecki lud koczowniczy o tej samej nazwie. Tancerz zaczynając od wolnych, pełnych skupienia, jakby spowolnionych ruchów,  stopniowo je komplikuje, nabierając pędu oraz wprowadzając coraz bardziej złożone figury, często graniczące z akrobacją, np. stawiając napełnioną winem szklankę na głowie czy też podnosząc zębami stół (!!). Wykonywany nie na użytek widzów, lecz dla samego rebetis  taniec  nie ma kroków, wszystkie jego figury są improwizowane w zależności od nastroju i potrzeby chwili. Opisy pełnego skupienia, zamkniętego w sobie tańca przywoływać mogą skojarzenia z jakimiś rytualnymi obrzędami. Niejednokrotnie zresztą kultura rebetiko  czerpała obficie, co prawda w mniej lub bardziej ironizujący sposób, z tradycji sufijskich Bliskiego Wschodu. Grecka nazwa tekedes  wywodzi się od arabskiego tekke, oznaczającego miejsce zgromadzeń wyznawców sufizmu, klientela palarni haszyszu często zwykła zaś określać się mianem "derwiszy". 



"Tancerz w rozpiętym płaszczu i z papierosem zwisającym z ust, z wyrazem goryczy na twarzy, z półprzymkniętymi oczyma stał nieruchomo pośrodku podłogi. Jakby dla podtrzymania równowagi rozpostarł szeroko ramiona niczym wielki, zraniony ptak swe skrzydła, i - rozpoczął swój taniec. Był to znakomity tancerz. Zdawał się należeć do innego świata - na nas, patrzących nie zważał, nie istnieliśmy dla niego. Tańczył dla samego siebie. Patrzyliśmy na człowieka pełnego dostojeństwa, dumnego i nieulękłego, istotę, która boryka się z Bogiem, która przyzywa i kusi Śmierć. Ta ostatnia próbowała go sobie zawłaszczyć, ale tancerz z pomocą paru niezdecydowanych kroków próbował wymknąć się jej. W końcu udało mu się to; okazał się przebieglejszy i śmielszy niż Śmierć. Przechylał swe ciało raz w prawą, raz w lewą stronę, świadomie wykonując przy tym rytualne gesty. Każdy czyniony przezeń krok był wyważony i wystudiowany, co sprawiało wrażenie, jakby pragnął uniknąć nadepnięcia na linę."(Mendis Bostantzoglou,  za: A. Fiada "Poradnik ksenofoba. Grecy", przekł. Tristan Korecki, Warszawa 2001.)

Zeibekiko to główny, choć nie jedyny taniec wykonywany przez rebetes. Popularne były również: hassapiko, tsifteteli oraz karsilamas, pochodzące  z greckich wysp syrtos i ballos , rumuńska hora czy nawet utrzymana w rosyjskim stylu kasaska (taniec kozacki). 

Piotr Majczyna

<< WSTECZ   DALEJ >>