<< WSTECZ   DALEJ >>
MARKOS VAMVAKARIS

Słuchania rebetiko trzeba się nauczyć - wyłowić z na pozór monotonnego łkania bouzouki, zawodzeń śpiewaków i szumów starych nagrań autentyczną dozę emocji, niepowtarzalność zarejestrowanej chwili; docenić ponadnaturalną siłę ekspresji wykonawców; towarzyszyć chociażby z pozycji słuchacza pełnej napięcia ekstazie czy raczej upojeniu własnym smutkiem i zagubieniem w gorzkiej rzeczywistości życia ubogich portowych dzielnic; wreszcie, poznać wspaniały kunszt muzyków.   "Grecki blues" - to nieprzypadkowe i nie jedyne zresztą porównanie. Bieda delty Mississippi, przedmieść Bukaresztu, dzielnic Porto, Buenos Aires czy Salonik  zrodziła odległe sobie stylistycznie, ale jakże bliskie pod względem emocjonalnym gatunki muzyczne. Podobnie jak w przypadku wielu innych form muzycznych wyrastających z tradycji wiejskiej czy też miejskiej, do im starszych nagrań docieramy, tym więcej odnaleźć możemy autentyzmu przekazu. Historyczna rzeczywistość środowiska "rebetes" staje się bardziej namacalna.

Śpiewak  Kostas Roukounas (gitara) z zespołem (1955 r.). Skład instrumentalny (skrzypce, cymbały oraz laouta) zaczerpnięty z muzyki ludowej Wysp Egejskich.


 Mimo okresów  chwilowych wzlotów i upadków, muzyka "rebetiko"  jest na trwałe zakorzeniona w kulturze współczesnej Grecji. Słowa piosenek cytowane są nieustannie w różnych codziennych sytuacjach. Łkającą frazą refrenu jakiegoś "przeboju" przywitać może nas kierowca autobusu, barman czy znudzony celnik na opustoszałym przejściu granicznym. Wielu wykonawców obracających się na codzień w sferze "pop" pochwalić może się w swoim dorobku przynajmniej jedną tradycyjnie brzmiącą płytą z muzyką greckich przedmieść. W okresie powojennym rebetiko zupełnie zmieniło bowiem swój charakter. Przestało być muzyką środowiskową greckiego półświatka, zdobywając popularność wśród szerszych mas odbiorców. Wiązało się to oczywiście ze zmianą charakteru samej muzyki.

Archondorembetes - mistrzowie bouzouki okresu powojennego.
W środkowym rzędzie: Markos Vamvakaris (pośrodku) z synem Argirisem (drugi z lewej). 1948 r.


Okupacja niemiecka dotkliwie odznaczyła się w historii Grecji. Prześladowania, głód, desperacja oraz  degradacja Greków, niezależnie od pochodzenia, do rangi obywateli gorszej kategorii, wpłynęły na wzrost roli rebetiko - tym razem do charakteru ogólnonarodowego. Tuż po zakończeniu w 1948 r. wojny domowej  wielu wykonawców, których kariera muzyczna została nagle wstrzymana przez okupację, zaczęło masowo wydawać płyty z nagromadzonymi w ciągu kilku lat kompozycjami. Najwybitniejszy z nich, Vassilis Tsitsanis, niedoszły prawnik z Trikala, niemal samodzielnie pozbawił rebetiko  syndromu więziennego półświatka i palarni haszyszu, trafiając w gusta dotkniętej doświadczeniami wojennymi publiczności muzyką o łagodniejszym charakterze.


Vassilis Tsitsanis. Rebetis-gwiazdor. Koniec lat 60-tych.

Ciekawe kompozycje, zawierające więcej niż dotychczas wpływów muzyki europejskiej, umiejętnie przeplatanych z melodiami ludowymi Bałkanów, Bliskiego Wschodu, czy nawet z muzyką bizantyjską oraz niebanalne teksty, sprawiły, iż jego twórczość zaliczana jest do kanonu repertuarowego współczesnych wykonawców. Tsitsanis, współpracując z wieloma innymi znanymi artystami, m.in. wokalistkami Sotirią Bellou, Mariką Ninou oraz Ioanną Giorgakopoulou, tworzył przez całe życie, stając się jedną z kluczowych postaci muzyki powojennej Grecji. Powojenne rebetiko, szczególnie w pierwszej połowie lat 50-tych, osiągnęło swój szczyt, wiele osób twierdzi jednak, iż oznaczał on również koniec egzystencji autentycznej tradycyjnej muzyki miast.         


Piotr Majczyna

<< WSTECZ   DALEJ >>