|
|---|
|
Słuchania rebetiko trzeba się nauczyć - wyłowić z na pozór monotonnego łkania bouzouki, zawodzeń śpiewaków i szumów starych nagrań autentyczną dozę emocji, niepowtarzalność zarejestrowanej chwili; docenić ponadnaturalną siłę ekspresji wykonawców; towarzyszyć chociażby z pozycji słuchacza pełnej napięcia ekstazie czy raczej upojeniu własnym smutkiem i zagubieniem w gorzkiej rzeczywistości życia ubogich portowych dzielnic; wreszcie, poznać wspaniały kunszt muzyków. "Grecki blues" - to nieprzypadkowe i nie jedyne zresztą porównanie. Bieda delty Mississippi, przedmieść Bukaresztu, dzielnic Porto, Buenos Aires czy Salonik zrodziła odległe sobie stylistycznie, ale jakże bliskie pod względem emocjonalnym gatunki muzyczne. Podobnie jak w przypadku wielu innych form muzycznych wyrastających z tradycji wiejskiej czy też miejskiej, do im starszych nagrań docieramy, tym więcej odnaleźć możemy autentyzmu przekazu. Historyczna rzeczywistość środowiska "rebetes" staje się bardziej namacalna.
Śpiewak Kostas Roukounas (gitara) z zespołem (1955 r.). Skład instrumentalny (skrzypce, cymbały oraz laouta) zaczerpnięty z muzyki ludowej Wysp Egejskich.
Archondorembetes - mistrzowie bouzouki okresu powojennego.
Ciekawe kompozycje, zawierające więcej niż dotychczas wpływów muzyki europejskiej, umiejętnie przeplatanych z melodiami ludowymi Bałkanów, Bliskiego Wschodu, czy nawet z muzyką bizantyjską oraz niebanalne teksty, sprawiły, iż jego twórczość zaliczana jest do kanonu repertuarowego współczesnych wykonawców. Tsitsanis, współpracując z wieloma innymi znanymi artystami, m.in. wokalistkami Sotirią Bellou, Mariką Ninou oraz Ioanną Giorgakopoulou, tworzył przez całe życie, stając się jedną z kluczowych postaci muzyki powojennej Grecji. Powojenne rebetiko, szczególnie w pierwszej połowie lat 50-tych, osiągnęło swój szczyt, wiele osób twierdzi jednak, iż oznaczał on również koniec egzystencji autentycznej tradycyjnej muzyki miast.
|
||||




